WYSTĘPUJĄ
CALEB:
Zaczęło
się od tego, że żeby ruszyć w trasę koncertową po USA musiałem
iść do zwykłego publicznego liceum. Od pierwszego dnia oblegały
mnie tłumy fanek i co dziwne i fanów. Wszyscy byli tak zwanymi
moimi "przyjaciółmi", ale żadne z nich nie znało mnie
dobrze. Znali mnie z moich wywiadów i plotek, które cały czas były
rozpuszczane przez różnego rodzaju szmatławce. Nikt z nich nie
chciał poznać prawdziwego mnie, tylko oczekiwali mega imprez,
poznawania innych gwiazd i nic po za tym. Lecz była jedna
dziewczyna, która ani razu nie zamieniła ze mną słowa,która
niczego ode mnie nie oczekiwała, która chyba nawet mnie nie lubiła
- co było dla mnie dziwne. Jak ktoś może nie lubić kogoś takiego
jak ja - Caleb Blackburn? No chyba nikt. Chyba mam za wielkie ego.
Ale pomińmy to teraz. Tą dziewczyną była Jane Stewart. Średniego
wzrostu blondynka, czasem
nosiła
okulary co wcale nie odbierało jej uroku jak mogłoby się wydawać.
Uczyła się naprawdę dobrze, wszyscy nazywali ją kujonem, a ona
nadal dumnie kroczyła po szkole jakby te wszystkie krzywe spojrzenia
na nią nie działały. Zazdrościłem jej takiego podejścia. Była
naprawdę urocza jak i śliczna. Dziwiłem się, że nie miała
chłopaka, a później dowiedziałem się dlaczego. "Królowa
Mrozu" - taki przydomek nosiła, a tak naprawdę była
nieśmiała. Po co ludzie osądzają innych
ludzi
po okładce zamiast ich bliżej poznać?. No dobra przejdźmy do tego
jak ją poznałem: Zaczęło się od tego, że szedłem z rzeszą
moich fanów na stołówkę. Cały czas przekrzykiwali się tylko po
to bym zwrócił na nich uwagę. Kiedy weszliśmy do pomieszczenia
dało usłyszeć się krzyki, śmiech albo plotkarskie szepty,
chcąc zjeść w spokoju drugie śniadanie siadłem przy najbliższym wolnym stoliku lecz niestety już po chwili pojawiła się obok jakaś brunetka chyba była tu uznawana za piękność bo wszystkie oczy innych uczniów skierowały się na nas.
- Cześć mam na imię Kate – przedstawiła się siadając na moim stoliku po czym dodała - możesz dzwonić kiedy chcesz - powiedziała zapisując mi na reku swój numer telefonu
- Dzięki, ale raczej nie skorzystam - uśmiechnąłem się do niej zabierając rękę - Każdy tak mówi, a potem każdy dzwoni - odpowiedziała rzucając mi "uwodzicielskie" spojrzenie co w jej wypadku wyglądało kiepsko
- Czyli mówisz otwarcie o tym, że się puszczasz na prawo i lewo? Odważne, ale i głupie - mrugnąłem do niej, ta zaś nie zwracając na to uwagi odwróciła się i odeszła kręcąc tyłkiem nie była dziewczyna w moim typie ale mimo wszystko jaki facet by się nie obejrzał za takim tyłkiem. Po drugim śniadaniu przyszedł czas na zajęcia z chemii nienawidziłem tego przedmiotu po co to komu w życiu potrzebne. na zajęciach pracowaliśmy w parach gdy wszedłem do klasy nauczyciel kazał zająć mi miejsce rozglądawszy się jedyne wolne było obok Jane.
- Wolne? - zapytałem ta zaś nawet nie podnosząc głowy znad książki tylko mruknęła pod nosem
- Yhm siadaj - powiedziała nie zwracając na mnie uwagi
- Mam na imię Caleb? A ty? - zapytałem by jakoś rozpocząć rozmowę
- Uwierz mi nie będzie ci to do niczego potrzebne - kolejny raz mruknęła po nosem- Skoro mamy razem pracować muszę wiedzieć jak masz na imię
- Jane – powiedziała blondynka podnosząc głowę znad książki i zachowując się jakby nie wiedziała kim jestem zazwyczaj dziewczyny mdleją na mój widok lub po prostu nie mogą wydusić słowa a ona zachowywała się jakby nigdy wcześniej nie wiedziała o moim istnieniu.
chcąc zjeść w spokoju drugie śniadanie siadłem przy najbliższym wolnym stoliku lecz niestety już po chwili pojawiła się obok jakaś brunetka chyba była tu uznawana za piękność bo wszystkie oczy innych uczniów skierowały się na nas.
- Cześć mam na imię Kate – przedstawiła się siadając na moim stoliku po czym dodała - możesz dzwonić kiedy chcesz - powiedziała zapisując mi na reku swój numer telefonu
- Dzięki, ale raczej nie skorzystam - uśmiechnąłem się do niej zabierając rękę - Każdy tak mówi, a potem każdy dzwoni - odpowiedziała rzucając mi "uwodzicielskie" spojrzenie co w jej wypadku wyglądało kiepsko
- Czyli mówisz otwarcie o tym, że się puszczasz na prawo i lewo? Odważne, ale i głupie - mrugnąłem do niej, ta zaś nie zwracając na to uwagi odwróciła się i odeszła kręcąc tyłkiem nie była dziewczyna w moim typie ale mimo wszystko jaki facet by się nie obejrzał za takim tyłkiem. Po drugim śniadaniu przyszedł czas na zajęcia z chemii nienawidziłem tego przedmiotu po co to komu w życiu potrzebne. na zajęciach pracowaliśmy w parach gdy wszedłem do klasy nauczyciel kazał zająć mi miejsce rozglądawszy się jedyne wolne było obok Jane.
- Wolne? - zapytałem ta zaś nawet nie podnosząc głowy znad książki tylko mruknęła pod nosem
- Yhm siadaj - powiedziała nie zwracając na mnie uwagi
- Mam na imię Caleb? A ty? - zapytałem by jakoś rozpocząć rozmowę
- Uwierz mi nie będzie ci to do niczego potrzebne - kolejny raz mruknęła po nosem- Skoro mamy razem pracować muszę wiedzieć jak masz na imię
- Jane – powiedziała blondynka podnosząc głowę znad książki i zachowując się jakby nie wiedziała kim jestem zazwyczaj dziewczyny mdleją na mój widok lub po prostu nie mogą wydusić słowa a ona zachowywała się jakby nigdy wcześniej nie wiedziała o moim istnieniu.
-
Klaso dzisiaj będziemy rozwiązywać równania reakcji pomiędzy
solami i chlorowodorami.- Rzucił nauczyciel rozdając po karcie
zadań na ławkę.
- Czyli jednak będziemy musieli się do siebie odzywać.- powiedziałem do niej na co ona tylko parsknęła śmiechem i zaczęła robić te pieprzone równania. Gdyby nie to, że za cholerę nie rozumiem chemii zaczął bym je robić , ale no cóż. Nic na to nie poradzę, że za Chiny jej nie rozumiem.
- Umm... Jane nie chcę ci przeszkadzać, ale czy mogłabyś mi to wytłumaczyć? - Yhm... jakie to zawstydzające prosić kogoś o pomoc. Jane chyba też była zawstydzona moimi słowami, chyba nawet bardziej niż ja sam.
- Oczywiście - mruknęła i zaczęła mi tłumaczyć. I wiecie co? Po tej lekcji już mniej więcej rozumiałem jak wykonywać te równania. A co najdziwniejsze Jane ani razu nie traktowała mnie jak gwiazdę tylko jak zwykłego nastolatka za co byłem jej wdzięczny. Gdyby nie to, że jest odrobinę nieśmiała miałaby masę przyjaciół.
Kiedy tylko wyszliśmy z klasy Jane zaczęła rozmawiać z jakąś dziewczyną chyba była ona jej jedyną przyjaciółką - przepraszam że przeszkadzam ale Jane mam do ciebie proźbę widzisz bo jeszcze nie do końca ogarniam tą chemie a widzę że ty jesteś w tym dobra wiec czy mogłabyś mi dać kilka lekcji - zapytałem
- Czyli jednak będziemy musieli się do siebie odzywać.- powiedziałem do niej na co ona tylko parsknęła śmiechem i zaczęła robić te pieprzone równania. Gdyby nie to, że za cholerę nie rozumiem chemii zaczął bym je robić , ale no cóż. Nic na to nie poradzę, że za Chiny jej nie rozumiem.
- Umm... Jane nie chcę ci przeszkadzać, ale czy mogłabyś mi to wytłumaczyć? - Yhm... jakie to zawstydzające prosić kogoś o pomoc. Jane chyba też była zawstydzona moimi słowami, chyba nawet bardziej niż ja sam.
- Oczywiście - mruknęła i zaczęła mi tłumaczyć. I wiecie co? Po tej lekcji już mniej więcej rozumiałem jak wykonywać te równania. A co najdziwniejsze Jane ani razu nie traktowała mnie jak gwiazdę tylko jak zwykłego nastolatka za co byłem jej wdzięczny. Gdyby nie to, że jest odrobinę nieśmiała miałaby masę przyjaciół.
Kiedy tylko wyszliśmy z klasy Jane zaczęła rozmawiać z jakąś dziewczyną chyba była ona jej jedyną przyjaciółką - przepraszam że przeszkadzam ale Jane mam do ciebie proźbę widzisz bo jeszcze nie do końca ogarniam tą chemie a widzę że ty jesteś w tym dobra wiec czy mogłabyś mi dać kilka lekcji - zapytałem
-
Jasne
- odpowiedziała i wtedy usłyszeliśmy odchrząknięcie jej
koleżanki
-
Yhm
-
A
tak przepraszam Caleb poznaj moją przyjaciółkę Wendy, Wen to jest
Caleb - powiedziała Jane zwracając się najpierw do mnie potem do
Wendy
-
Cześć
- przywitałem się podając rękę dziewczynie na
co ta zareagowała jak większość fanek.
-
Ehe
- jęknęła nie mogąc wydusić z siebie słowa - prawie wszystkie
tak reagują zaraz ci przejdzie - powiedziałem do Wendy na co Jane
tylko się uśmiechnęła
-
Dobra
jak chcesz wpadnij wieczorem masz tu mój
adres
- powiedziała Jane zapisując mi adres na okładce zeszytu
-
Dobra
będę na pewno - odpowiedziałem po czym odszedłem w stronę swojej
szafki
JANE:
-
Boże
czy ja właśnie się z nim umówiłam - zapytałam przyjaciółki
gdyż dopiero po chwili uświadomiłam sobie co właśnie się stało
sama nigdy bym do niego nie podeszła ale patrząc mu w oczy nie
widziałam sławnego piosenkarza tylko zwykłego nastolatka
-
Obawiam
się ze tak - odpowiedziała mi Wendy i właśnie ni stąd ni z zowąd
pojawiła się przy nas Kate
-
Na
twoim miejscu trzymała bym się od niego z daleka bo pożałujesz -
zagroziła - on jest mój zresztą, możesz sobie darować taki facet
nigdy nie spojrzy na takie dziwadło jak ty - rzuciła Kate po czym
odeszła w stronę swoich koleżanek
-
Nie
słuchaj jej - powiedziała Wendy do przyjaciółki
-
Daj
spokój Wendy ona ma racje Caleb Blackburn miałby spojrzeć na mnie
to musiał by być jakiś cud rozmawiał tylko ze mną bo potrzebuje
korepetycji .
-
Oj
moim zdaniem korepetycje to tylko pretekst by się z tobą zobaczyć.
-
Wątpię
sama dobrze wiesz ze nie jestem obiektem zainteresowań chłopaków
-
Może
on jest inny - powiedziała na co ja spojrzałam na nią jak na
idiotkę
-
No
co? - zapytała
- Nic nieważne, wybacz Wendy ale muszę iść do domu zobaczymy się jutro.
- No pewnie bo mi wszystko opowiesz i to ze szczegółami.
- Tak, tak - przytaknęłam po czym pożegnałam się z przyjaciółką i wyszłam ze szkoły ruszając w stronę domu.Gdy tylko weszłam do domu od razu wpadłam do swojego pokoju i zaczęłam ściągać ze ścian plakaty Caleba nie chce przecież by wziął mnie za kolejną szurniętą fankę.
- Nic nieważne, wybacz Wendy ale muszę iść do domu zobaczymy się jutro.
- No pewnie bo mi wszystko opowiesz i to ze szczegółami.
- Tak, tak - przytaknęłam po czym pożegnałam się z przyjaciółką i wyszłam ze szkoły ruszając w stronę domu.Gdy tylko weszłam do domu od razu wpadłam do swojego pokoju i zaczęłam ściągać ze ścian plakaty Caleba nie chce przecież by wziął mnie za kolejną szurniętą fankę.
CALEB:
Gdy tylko wróciłem ze szkoły zastałem w domu mojego agenta rozmawiającego z matką jak tylko mnie zobaczyli od razu umilkli.
- I jak tam pierwszy dzień w szkole - zapytali
- Nieźle poza tym że nie radze sobie z chemią
- Daj spokój poderwij jakąś kujonkę na pewno ci z chęcią udzieli korepetycji - powiedział agent
- Mam ja wykorzystać ? - zapytałem zdziwiony słowami agenta
- Nie wykorzystać tylko poprosić o pomoc – powiedział agent widząc oburzoną minę mojej matki
- Ok,ok już to sobie załatwiłem za godzinę muszę u niej być - odpowiedziałem
JANE:
Godzinę
później
Gdy tylko pościągałam plakaty usłyszałam dzwonek do drzwi więc natychmiast szybko je schowałam i poszłam otworzyć chwytając za klamkę wzięłam głęboki oddech i otworzyłam a w drzwiach ujrzałam jego. CDN.
Gdy tylko pościągałam plakaty usłyszałam dzwonek do drzwi więc natychmiast szybko je schowałam i poszłam otworzyć chwytając za klamkę wzięłam głęboki oddech i otworzyłam a w drzwiach ujrzałam jego. CDN.
Świetne opowiadanie, czekam na kolejny rudział. Ciekawe co wydarzy się na tych korepetycjach bo coś na pewno...
OdpowiedzUsuń