sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 1

WYSTĘPUJĄ



CALEB:

Zaczęło się od tego, że żeby ruszyć w trasę koncertową po USA musiałem iść do zwykłego publicznego liceum. Od pierwszego dnia oblegały mnie tłumy fanek i co dziwne i fanów. Wszyscy byli tak zwanymi moimi "przyjaciółmi", ale żadne z nich nie znało mnie dobrze. Znali mnie z moich wywiadów i plotek, które cały czas były rozpuszczane przez różnego rodzaju szmatławce. Nikt z nich nie chciał poznać prawdziwego mnie, tylko oczekiwali mega imprez, poznawania innych gwiazd i nic po za tym. Lecz była jedna dziewczyna, która ani razu nie zamieniła ze mną słowa,która niczego ode mnie nie oczekiwała, która chyba nawet mnie nie lubiła - co było dla mnie dziwne. Jak ktoś może nie lubić kogoś takiego jak ja - Caleb Blackburn? No chyba nikt. Chyba mam za wielkie ego. Ale pomińmy to teraz. Tą dziewczyną była Jane Stewart. Średniego wzrostu blondynka, czasem nosiła okulary co wcale nie odbierało jej uroku jak mogłoby się wydawać. Uczyła się naprawdę dobrze, wszyscy nazywali ją kujonem, a ona nadal dumnie kroczyła po szkole jakby te wszystkie krzywe spojrzenia na nią nie działały. Zazdrościłem jej takiego podejścia. Była naprawdę urocza jak i śliczna. Dziwiłem się, że nie miała chłopaka, a później dowiedziałem się dlaczego. "Królowa Mrozu" - taki przydomek nosiła, a tak naprawdę była nieśmiała. Po co ludzie osądzają innych ludzi po okładce zamiast ich bliżej poznać?. No dobra przejdźmy do tego jak ją poznałem: Zaczęło się od tego, że szedłem z rzeszą moich fanów na stołówkę. Cały czas przekrzykiwali się tylko po to bym zwrócił na nich uwagę. Kiedy weszliśmy do pomieszczenia dało usłyszeć się krzyki, śmiech albo plotkarskie szepty,
chcąc zjeść w spokoju drugie śniadanie siadłem przy najbliższym wolnym stoliku lecz niestety już po chwili pojawiła się obok jakaś brunetka chyba była tu uznawana za piękność bo wszystkie oczy innych uczniów skierowały się na nas.
-
Cześć mam na imię Kate – przedstawiła się siadając na moim stoliku po czym dodała - możesz dzwonić kiedy chcesz - powiedziała zapisując mi na reku swój numer telefonu
- Dzięki, ale raczej nie skorzystam - uśmiechnąłem się do niej zabierając rękę - Każdy tak mówi, a potem każdy dzwoni - odpowiedziała rzucając mi "uwodzicielskie" spojrzenie co w jej wypadku wyglądało kiepsko
- Czyli mówisz otwarcie o tym, że się puszczasz na prawo i lewo? Odważne, ale i głupie - mrugnąłem do niej, ta zaś nie zwracając na to uwagi odwróciła się i odeszła kręcąc tyłkiem nie była dziewczyna w moim typie ale mimo wszystko jaki facet by się nie obejrzał za takim tyłkiem.
Po drugim śniadaniu przyszedł czas na zajęcia z chemii nienawidziłem tego przedmiotu po co to komu w życiu potrzebne. na zajęciach pracowaliśmy w parach gdy wszedłem do klasy nauczyciel kazał zająć mi miejsce rozglądawszy się jedyne wolne było obok Jane.
-
Wolne? - zapytałem ta zaś nawet nie podnosząc głowy znad książki tylko mruknęła pod nosem
-
Yhm siadaj - powiedziała nie zwracając na mnie uwagi
-
Mam na imię Caleb? A ty? - zapytałem by jakoś rozpocząć rozmowę
- Uwierz mi nie będzie ci to do niczego potrzebne - kolejny raz mruknęła po nosem
- Skoro mamy razem pracować muszę wiedzieć jak masz na imię
- Jane – powiedziała blondynka podnosząc głowę znad książki i zachowując się jakby nie wiedziała kim jestem zazwyczaj dziewczyny mdleją na mój widok lub po prostu nie mogą wydusić słowa a ona zachowywała się jakby nigdy wcześniej nie wiedziała o moim istnieniu.
- Klaso dzisiaj będziemy rozwiązywać równania reakcji pomiędzy solami i chlorowodorami.- Rzucił nauczyciel rozdając po karcie zadań na ławkę.
- Czyli jednak będziemy musieli się do siebie odzywać.- powiedziałem do niej na co ona tylko parsknęła śmiechem i zaczęła robić te pieprzone równania. Gdyby nie to, że za cholerę nie rozumiem chemii zaczął bym je robić , ale no cóż. Nic na to nie poradzę, że za Chiny jej nie rozumiem.
- Umm... Jane nie chcę ci przeszkadzać, ale czy mogłabyś mi to wytłumaczyć? - Yhm... jakie to zawstydzające prosić kogoś o pomoc. Jane chyba też była zawstydzona moimi słowami, chyba nawet bardziej niż ja sam.
- Oczywiście - mruknęła i zaczęła mi tłumaczyć. I wiecie co? Po tej lekcji już mniej więcej rozumiałem jak wykonywać te równania. A co najdziwniejsze Jane ani razu nie traktowała mnie jak gwiazdę tylko jak zwykłego nastolatka za co byłem jej wdzięczny. Gdyby nie to, że jest odrobinę nieśmiała miałaby masę przyjaciół.
Kiedy tylko wyszliśmy z klasy Jane zaczęła rozmawiać z jakąś dziewczyną chyba była ona jej jedyną przyjaciółką - przepraszam
że przeszkadzam ale Jane mam do ciebie proźbę widzisz bo jeszcze nie do końca ogarniam tą chemie a widzę że ty jesteś w tym dobra wiec czy mogłabyś mi dać kilka lekcji - zapytałem
- Jasne - odpowiedziała i wtedy usłyszeliśmy odchrząknięcie jej koleżanki
- Yhm
- A tak przepraszam Caleb poznaj moją przyjaciółkę Wendy, Wen to jest Caleb - powiedziała Jane zwracając się najpierw do mnie potem do Wendy
- Cześć - przywitałem się podając rękę dziewczynie na co ta zareagowała jak większość fanek.
- Ehe - jęknęła nie mogąc wydusić z siebie słowa - prawie wszystkie tak reagują zaraz ci przejdzie - powiedziałem do Wendy na co Jane tylko się uśmiechnęła
- Dobra jak chcesz wpadnij wieczorem masz tu mój adres - powiedziała Jane zapisując mi adres na okładce zeszytu
- Dobra będę na pewno - odpowiedziałem po czym odszedłem w stronę swojej szafki

JANE:

- Boże czy ja właśnie się z nim umówiłam - zapytałam przyjaciółki gdyż dopiero po chwili uświadomiłam sobie co właśnie się stało sama nigdy bym do niego nie podeszła ale patrząc mu w oczy nie widziałam sławnego piosenkarza tylko zwykłego nastolatka
- Obawiam się ze tak - odpowiedziała mi Wendy i właśnie ni stąd ni z zowąd pojawiła się przy nas Kate
- Na twoim miejscu trzymała bym się od niego z daleka bo pożałujesz - zagroziła - on jest mój zresztą, możesz sobie darować taki facet nigdy nie spojrzy na takie dziwadło jak ty - rzuciła Kate po czym odeszła w stronę swoich koleżanek
- Nie słuchaj jej - powiedziała Wendy do przyjaciółki
- Daj spokój Wendy ona ma racje Caleb Blackburn miałby spojrzeć na mnie to musiał by być jakiś cud rozmawiał tylko ze mną bo potrzebuje korepetycji .
- Oj moim zdaniem korepetycje to tylko pretekst by się z tobą zobaczyć.
- Wątpię sama dobrze wiesz ze nie jestem obiektem zainteresowań chłopaków
- Może on jest inny - powiedziała na co ja spojrzałam na nią jak na idiotkę
- No co? - zapytała
-
Nic nieważne, wybacz Wendy ale muszę iść do domu zobaczymy się jutro.
-
No pewnie bo mi wszystko opowiesz i to ze szczegółami.
-
Tak, tak - przytaknęłam po czym pożegnałam się z przyjaciółką i wyszłam ze szkoły ruszając w stronę domu.Gdy tylko weszłam do domu od razu wpadłam do swojego pokoju i zaczęłam ściągać ze ścian plakaty Caleba nie chce przecież by wziął mnie za kolejną szurniętą fankę.

CALEB:

Gdy tylko wróciłem ze szkoły zastałem w domu mojego agenta rozmawiającego z matką jak tylko mnie zobaczyli od razu umilkli.
-
I jak tam pierwszy dzień w szkole - zapytali
-
Nieźle poza tym że nie radze sobie z chemią
-
Daj spokój poderwij jakąś kujonkę na pewno ci z chęcią udzieli korepetycji - powiedział agent
-
Mam ja wykorzystać ? - zapytałem zdziwiony słowami agenta
-
Nie wykorzystać tylko poprosić o pomoc – powiedział agent widząc oburzoną minę mojej matki
-
Ok,ok już to sobie załatwiłem za godzinę muszę u niej być - odpowiedziałem


JANE:


Godzinę później
Gdy tylko pościągałam plakaty usłyszałam dzwonek do drzwi więc natychmiast szybko je schowałam i poszłam otworzyć chwytając za klamkę wzięłam głęboki oddech i otworzyłam a w drzwiach ujrzałam jego. CDN.

Prolog

WYSTĘPUJĄ





Witajcie nazywam się Caleb Blackburn i opowiem wam historie jedynej prawdziwej miłości mojego życia. Odkąd pamiętam otaczało mnie morze znajomych, w dziewczynach mogłem przebierać, miałem wszystko co tylko chciałem lecz mimo to zawsze czułem że czegoś mi brakuje w życiu, i nigdy nie wiedziałem czego, do czasu kiedy poznałem ją, Jane Stewart dziewczynę która była inna niż wszystkie, nigdy nie przejmowała się tym co ma na sobie, zawsze chodziła w trampkach coś takiego jak obcas chyba nie było jej znane, za to była bardzo inteligentna i mądra może dlatego zawsze wszyscy brali ją za typową kujonkę ale oni nie znali jej tak jak ja, znam ją teraz Jane miała jeszcze wiele innych zalet lecz zawsze ukrywała je przed wszystkimi starała się być niewidzialna lecz ja znałem prawdę o niej, ta dziewczyna sprawiła że patrze teraz na świat zupełnie inaczej niż przed jej poznaniem, dzięki niej czuje że się zmieniłem na lepsze ta półtorej roczna rozłąka upewniła mnie w przekonaniu że jestem w niej zakochany do szaleństwa ale czy ona wciąż coś do mnie czuje i czeka na mój powrót a może ruszyła dalej i ma kogoś w końcu przecież nie prosiłem by na mnie czekała i żadne z nas nie wyznało wprost swoich uczuć nawet nie byliśmy nigdy oficjalnie parą tylko raz tydzień przed moim wyjazdem po jakiejś imprezie wylądowaliśmy w łóżku. Boje się tego spotkania w końcu minęło trochę czasu odkąd ostatni raz ją widziałem, ale z drugiej strony ciesze się na samą myśl że znów ją ujrzę. za bardzo wybiegłem do przodu może zacznę od dnia w którym poznałem Jane Stewart.